16 października 2013

Kolorówka: Kosmetyki mineralne Annabelle - swatche

Hej dziewczyny :)

Dziś wieczór chciałam Was zapoznać z kosmetykami mineralnymi Annabelle - a przy najmniej tymi paroma próbeczkami, które sobie teraz testuje. Jeszcze za wcześnie na pełną recenzję, ale chciałam pokazać Wam jak wyglądają te minerały oraz napisać parę słów wstępnych wrażeń.

Ostatnimi czasy moja cera strasznie się buntuje. Okropnie, czasem aż mi się chce płakać :D Zawsze miałam cerę jak brzoskwinia, fakt, że naczynkową, ale nie było z nią więcej problemów.  Przez ostatnie pół roku dzieje się jakaś katastrofa - strefa T jest ewidentnie tłusta, pory rozmnażają się na całą twarz, wyskakują mi podskórne gule, niespodzianki, syfy. Łuszcze się okropnie, świece po godzinie, podkłady złażą po dwóch :P Postanowiłam więc zminimalizować ilość chemii nakładanej na twarz, przynajmniej tyle mogę sama świadomie zrobić. Odrzuciłam więc tradycyjne podkłady i skupiłam się na tych mineralnych.

Minerały próbowałam już ponad 2 lata temu, używałam ich z doskokami. Teraz jednak chce się na nie przerzucić na stałe, wprowadzając, a raczej wymieniając jak najwięcej kolorówki na ten typ kosmetyków. Ale, nawet z minerałami mam problem, bo rzadko które mi lezą. EDM, które jako pierwsze testowałam, sprawowały się całkiem fajnie. Niezła była też próbeczka od Lady Minerals. Potem weszłam w kolejne stopnie wtajemniczenia :D Lumiere i Meow były moją nadzieją, ale mnie rozczarowały. Lumiere leżą na mojej cerze okropnie! Meow za to wyszły za jasne i też mi nie pasowały. Zniechęciłam się do tego typu kosmetyków.

Aż do teraz, zmuszona przez stan mojej cery, zamówiłam, a raczej dostałam od TŻta ;) komplet sampli marki Annabelle. Zachęciły mnie opinie na blogach, dostępność marki, spore sampelki. Tak i o to trafiły do mnie.

[ mam jakąś skłonność ostatnio do przydługich wstępów :D ]


Próbki i pełnowymiarowe kosmetyki można dostać na stronie producenta. Sample mają 1 gram i są zamknięte w słoiczkach, z etykietką pod spodem. Koszt takiej próbki to 7,50. Nie jest to kwota spora, a taki słoiczek starczy na na prawdę długi okres używania - ja na razie testuje jeden odcień, codziennie, na różne sposoby od  2 tygodni i zużyłam może 2/3. A czeka jeszcze parę słoiczków :D 

W ofercie Annabelle znajdziemy podkłady w trzech formułach: kryjącej, matującej i rozświetlającej, w 3 gamach kolorystycznych - beige, natural i golden. Po za tym dostępne są korektory, róże i jakieś tam pędzelki. Ja ostatecznie przygarnęłam 7 słoiczków, a dokładnie:






Zawsze mam problem z doborem kolorytu, ponieważ mam wrażenie, że moja skóra na ciele jest ciepła/oliwko/żółta, za to twarz przez naczynka wydaje się szara i różowawa :P Z doświadczenia jednak wiem, że różowe odcienie tworzą mi efekt świnki, więc decyduje się na podkłady z gamy złotych/żółtych/ostatecznie neutralnych odcieni. W końcu o to chodzi, żeby twarz nie odcinała się od reszty ciała ;) Wybrałam więc podkłady z gamy Natural i Golden, dwa pierwsze najjaśniejsze odcienie z formuły kryjącej. Zaryzykowałam też z rozświetlającą. Matującej nawet nie tykałam :D

Po za tym wybrałam również róż na spróbowanie oraz korektor w najjaśniejszym odcieniu.


I to właśnie korektor i róż lecą na pierwszy ogień ;) Zacznę od korektora w odcieniu Light. Jako bladzioch celowałam w pierwszy kolor. I jeżeli jasność mi pasuje, to jednak zabarwienie nie za bardzo :D Niestety korektor ma zielonkawy kolor, który wybija się na twarzy. Ja rozumiem, do zaczerwienień i te pe, ale jak to nałożyć pod oczy? Przede wszystkim do tego chciałam go używać :D No nic, na razie leży, czasem posmyram nim pryszcza, ale niestety pod wpływem następnych warstw znika i nie sprawdza się nawet pod tym względem. Spróbuje jeszcze na mokro ;)

Róż to taki zgaszony odcień, lekko wpadający we wrzos. Jest idealny, idealny dla mnie! Komponuje się bardzo dobrze w moją cerę, tworzy iluzję naturalnego rumieńca :) Po prostu jak moje naturalne zaczerwienienie :D 



Podkłady kryjące z gamy Golden. To w nich powierzyłam całą mą nadzieję ;) Wybrałam dwa najjaśniejsze kolory, ponieważ po nacięciu się z Meow bałam się, że znów wybiorę coś za jasnego. Nic bardziej mylnego, najjaśniejszy Golden Fairest super jasny nie jest, ale idealny dla mnie. Tak, to kolor idealny. Widać na mojej łapie z resztą, że dobrze się prezentuje na skórze :) Chyba, że zbledne w zimie jeszcze bardziej, wtedy może się okazać za ciemny :P Golden Fair jest o ten ton ciemniejszy, ale przez to wydaje się bardziej żółty.

Golden Fairest na razie stosuje namiętnie i jestem zadowolona. Próbuję na razie jeszcze potrenować różne sposoby nakładania, bo zdarza się, że coś się 'psuje' i podkład nie wygląda idealnie jak bym chciała, ale zwalam to na swą cerę, kapryśną ostatnio. Po za tym na razie jestem zadowolona, te minerały na prawdę mi leżą.

Na drugim zdjęciu pokazane, jak prochy odbijają światło pod różnym kątem ;)


Formuła rozświetlająca - odcień Natural Fairest i Golden Fairest. W tej formule najjaśniejsze kolory są ciemniejsze, niż w formule kryjącej. Na pewno też nie każda z Was będzie zadowolona, bo podkłady posiadają sporo drobinek. O dziwo, kiedy nałoży się je na skórę, to te drobinki znikają i pozostaje subtelne rozświetlenie. Stosuje je na razie pod oczy :)


I szybkie przedstawienie zbiorcze, mam nadzieję, że się doczytacie ;) Niestety na pojedynczych zbliżeniach zabrakło mi odcienia Natural Fair w formule kryjącej, bo wywędrował do TŻta... ale znalazł się na zdjęciu zbiorczym ;)

Na razie - jestem zadowolona. Chyba zdecyduje się na pełne opakowanie, póki co pewnie mniejsze, niż 10g. Na pewno też chcę wypróbować minerały Amilie - zachęca mnie o wiele większa gama kolorów, szczególnie te w odcieniu oliwki i honey. A na pełną recenzję Annabelle zapraszam tak za dwa tygodnie ;)

Używacie minerałów? Jakie są Wasze ulubione? 

18 komentarzy:

  1. Też bardzo chciałabym wypróbować ich kosmetyki:) Mam nadzieję, że mi sie to uda;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Testowałam róże i jakoś nie do końca przypadły mi do gustu;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawi mnie ten podkład kryjący :) Czekam na recenzje jego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo, muszę najpierw dać sobie czas, żeby go porządnie ocenić :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Haha, widziałam je u Ciebie na blogu nie raz :)

      Usuń
  5. Piszesz posty o tym jak robić dobre zdjęcia na bloga a twoje są beznadziejne. Myśle że nikt o zdrowych zmysłach nie weźmie od ciebie przykładu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy widzi efekt i sam potraf ocenić, czy chce skorzystać ;]
      Anonimie, jak masz jakąś uwagę, to mniej odwagę chociaż się podpisać, bo bezosobowych opinii do serca sobie nie biorę.

      Usuń
    2. Boże, to ja chyba postradałam zmysły w takim razie :P
      nie widzę nic złego w tych zdjęciach:)

      Usuń
  6. Nie przepadam za podkładami mineralnymi, ten róż jest śliczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skradł moje serce i ciekawa jestem innych :)

      Usuń
  7. W tych rozświetlających są widoczne te drobinki tak "na żywo"? Czy widać je podobnie jak na zdjęciach?

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam próbki i seria Golden chyba też mi najlepiej leżała:) Teraz zastanawiam się nad zamówieniem kolejnej serii próbek, żeby ostatecznie wybrać jakiś w dużym opakowaniu. Fajną mają cenę te produkty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Testowałam i kryjące i matujące-kryjące spisywały się lepiej,ale odcień musiałam podrasować komponentami z kolorówki.Ale u mnie najlepiej spisują się EDM-ładnie kryją i "nie odstają" od skóry. Annabelle w lecie mi się ważyły-spróbuję teraz jesienią jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  10. miałam kiedyś ich podkład kryjący w gamie natural :P jednak był ciut za różowy dla mnie :P teraz idzie do mnie golden fair i mam nadzieje, że trafię z kolorem :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze - każdy z nich zauważam i dokładnie czytam. To bardzo motywujące i miłe, gdy zostawiacie je pod moimi postami.

Proszę o nie zostawianie wpisów będących czystą reklamą bloga, profile zawierają Wasze adresy, na które zawsze z chęcią wchodzę.