5 maja 2016

Kolorówka: Idealny korektor mineralny pod oczy? | Annabelle, Amilie, Pixie + mój sposób


Cześć wszystkim :)

W dzisiejszym poście chciałam poruszyć temat korektorów mineralnych i ich zastosowania pod oczy. Kosmetyki mineralne darzę na prawdę wielką sympatią i używam ich z przerwami od kilku lat. Jak pewnie większość minerałoholiczek, zaczynałam od Everyday Minerals, zarówno jeżeli chodzi o kolorówkę, jak i akcesoria w postaci pędzli. Na tą chwilę mamy na szczęście wiele polskich marek, które nie ustępują tym zagranicznym jakością, a są o wiele lepiej dostępne.




Nic więc dziwnego, że z czasem zaczęłam wśród minerałów poszukiwania korektora idealnego. Moje okolice oczu są dość problematyczne, głównie ze względu na anatomię. Dość głęboko i blisko siebie osadzone oczy potrzebują odpowiedniego rozświetlenia, aby wydobyć je z naturalnego cienia. Nie pomaga też cienka i płytko unaczyniona skóra, dokładając dodatkowe problemy w postaci sińców ;) Od korektora wymagam więc, żeby doskonale krył, jednocześnie rozświetlając okolicę oka. Nie muszę pisać, że po za tym ma być trwały i mieć odpowiedni kolor ;) Po tym, jak zawiodłam się na wielu tradycyjnych kosmetykach w formie płynnych czy kremowych, zaczęłam szukać sypkiego ideału.


Poniżej moje przemyślenia co do produktów konkretnych marek + jak ja poradziłam sobie ze znalezieniem odpowiedniego korektora.

Tu uwaga do całego postu - jak wszystkie produkty sypkie, tak i korektory mineralne potrzebują świetnie nawilżonej skóry. Jeżeli Wasze okolice oka są problematyczne i suche, bądź produkty sypkie powodują przesuszanie się tych okolic - od razu piszę, że korektory mineralne nie są da Was. Niestety, będą jeszcze bardziej uwydatniały problem, wchodziły w załamania, czy po prostu kiepsko się trzymały. Wiem, że takie rozwiązanie nie sprawdza się u każdego, w poniższych mini-recenzjach zakładam więc (na swoim przykładzie), że produkty sypkie pod okiem są akceptowalne. W innym przypadku porównanie nie ma sensu.


Annabelle Minerals

Zacznę od mojego pierwszego zetknięcia z mineralnymi korektorami. Niestety, tutaj bez zdjęcia, ponieważ opakowania, jak i samego produktu, już dawno nie mam.
Annabelle słynie z doskonale kryjących podkładów, dlatego też nakręciłam się na korektory tej marki, które logicznie powinny kryć jeszcze lepiej :D I racja, tutaj nie można się zawieść, korektory Annabelle świetnie maskują wszelkie zmiany kolorystyczne. Sprawdzają się zarówno na twarzy, jak i pod okiem, dzięki swojej lekko kremowej (jak na proszki) formule. 
Skoro jest tak idealnie, w czym problem? W kolorach. Gama kolorystyczna to jakieś nieporozumienie. Ok, dla osób o średniej/ciemniejszej karnacji Medium lub Dark mogą być akceptowalne. Jednak jako osoba o bardzo jasnej cerze, plus dodatkowo szukająca rozświetlenia, sięgam po najjaśniejszy odcień Light. I co się okazuje? Że jest pięknie pistacjowy, idealny do neutralizowania różowej cery. Ale co z obszarami, które chcemy zatuszować już po nałożeniu podkładu? Niestety, tutaj najjaśniejsze panie nie mają czego szukać, a szkoda, bo było bardzo dobrze. Annabelle, proszę, zróbcie w końcu normalny odcień dla jasnych cer :(

Amilie


Po rozczarowaniu poprzednikiem szukałam dalej. Trafiłam na drugie, polskie minerały, Amilie. W swojej ofercie firma posiada aż 6 odcieni korektorów, w tym 2 do neutralizowania niechcianych zabarwień - zieleń występuje już osobno :P Tradycyjnie wybrałam najjaśniejszy odcień, Fair. 
Tu uwaga - testowałam korektor w obydwu formułach, tradycyjnej, jak i Intensive. Niestety, obydwie formuły nie wzbudzają moich zachwytów. Po pierwsze - Amilie są na prawdę suche, nawet jak na minerały. Nakładanie ich pod oczy może być problemem, a 70% prób wygląda źle nawet u mnie. Formuła Intensive jest tylko trochę lepsza, praktycznie jednak bez różnicy.
Po drugie - kiepskie krycie. Nie ma co liczyć, że wszystko zostanie ładnie zakryte przy pierwszej warstwie, a dodawanie kolejnych to kiepski pomysł. Korektor zaczyna się ścierać, trochę rolować, sprawia wrażenie tępego. Może na twarzy wypada lepiej, niestety pod oczy Amilie się nie nadaje.


Pixie Cosmetics


Kolejny bohater trafił do mnie w ramach współpracy z Pixie. I tu ciekawostka, kosmetyk jest 'mineralny', ale jednak w formie kamuflażu. Ponieważ średnio lubię się z mokrymi formułami pod okiem, tutaj też nie liczyłam na zachwyty. Po pierwsze, kolor. Jest jeden, uniwersalny, dla mnie o wiele za ciemny. Kolejny problem to wykończenie. Korektor jest mocno tłusty, oleisty i wymaga przypudrowania. Przy pudrowaniu łatwo o efekt ciasta, w dodatku po krótkim czasie błysk znów wyłazi na wierzch. Daje to ostatecznie kiepską trwałość, nie ma co liczyć, że po paru godzinach na twarzy wszystko zostanie na swoim miejscu :P Korektora używam czasami cienką warstwą na całą buzię, jednak pod oczy nie polecam. 
Obecnie Pixie wypuszcza właśnie nowe korektory, jestem ciekawa, jak one się sprawdzą ;)

W międzyczasie przewinęły się u mnie też inne firmy, jak np. Everydays (za ciemny) czy samodzielne zestawy z Kolorówki (za małe krycie). Jak wybrnęłam z problemu?

"Mój" korektor


Okej, 'mój' to za dużo powiedziane, bo nie ma tu większej filozofii :D Kiedy Annabelle wypuściło gamę Sunny z najjaśniejszymi odcieniami Cream, zamówiłam próbki formuły kryjącej i rozświetlającej i zmieszałam razem. To połączenie jest dla mnie idealne - dobrane kolorystycznie, bardzo dobrze kryje (choć mogłoby lepiej :P), a dodatkowo rozświetla okolicę oka. Formuła też się sprawdza, jest odpowiednio kremowa i trwała. Annabelle, na taki odcień korektora czekam :D

Tak wygląda  w użyciu:

Oko saute

Podkład + makijaż oka

Wykończone oko + korektor

Obecnie nie wyobrażam sobie innego rozwiązania, niż korektor mineralny pod oczy. Prócz dobrego krycia i koloru, nie mam problemu z wykończeniem. W przypadku kremowych i płynnych formuł, ich przypudrowanie kończyło się brzydkim efektem + zniwelowaniem rozjaśnienia. Kiedy zaś z tego rezygnowałam, korektor się nie trzymał. Tu nie ma tego problemu, ponieważ minerały same w sobie są suche i bez problemu trzymają się pod okiem, w razie czego też puder im nie straszny i nie powoduje 'suchego' matu. 

Może znacie inne, warte uwagi korektory mineralne, które sprawdzą się pod okiem? Meow? Lily Lolo? Ecolore? Chętnie wypróbuję coś nowego ;)

9 komentarzy:

  1. Ok, to może Ty mi pomożesz - jak nałożyć korektor/podkład mineralny na tłusty filtr? :P Kiedy nakładam mineralki na absolutnie suchą, dobrze przypudrowaną twarz całość wygląda fantastycznie, ale wystarczy, że pominę jakieś miejsce, albo niewystarczająco przypudruję(a z filtrami jest z tym ciężko) i już się wszystko beznadziejnie odznacza i trzeba zmywać. :< A korektory płynne też mi średnio pasują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie z takich powodów zrezygnowałam z filtrowania się, więc mogę nie być za bardzo pomocna :P Rozumiem, że tam, gdzie filtr przebija, to podkład brzydko Ci się układa? No to oprócz dokładnego przypudrowania, możesz:
      - spróbować nakładać minerały jakimś puchatym pędzlem, zamiast flat topem czy kabuki. Ja np. używam do tego pędzla do pudru z Ecotools i lekko oprószam się proszkiem. To powinno jakoś zniwelować ścieranie wszystkich warstw;
      - jak gdzieś już zdarzy się wypadek i gdzieś ominiesz miejsce, bądź filtr przebije - spryskać całą twarz wodą termalną. Całość powinna się ujednolicić, możesz też wtedy ewentualnie dołożyć podkładu;
      - zmienić filtry na azjatyckie :D Kiedyś miałam jakiś niedrogi Biore i ich wchłanialność jest aż zaskakująca, nie mówiąc o konsystencji. Zero tłuszczu czy problemów z nakładaniem kosmetyków kolorowych.

      Usuń
    2. Na te azjatyckie filtry szykuję się już od jakiegoś czasu. : D Chce tylko zużyć to, co teraz mam, bo ile można szuflady zapasami zapychać. Dzięki za rady. : )

      Usuń
  2. Pięknie to wygląda. A nie warzy Ci się? Bo u mnie Annabelle robiło straszne ciastko na twarzy; zarówno formuła matująca jak i kryjąca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie, nakładam go tylko pod oczy, gdzie skórę mam najbardziej suchą i 'stabilną' z całej twarzy, więc wszystko siedzi na swoim miejscu.
      Nakładając podkład na cała buzię też kończyłam z ciastem :P

      Usuń
  3. Oo dobry pomysł z połączeniem tych korektorów, muszę sama popróbować, ale dobrze, że tak skrupulatnie zrecenzowałaś korektory innych firm, przynajmniej wiem czego unikać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, wiadomo, że każdy oczekuje czegoś innego, więc taki Annabelle czy Amilie może spokojnie u innej osoby się sprawdzić ;)

      Usuń
  4. Swietny pomysl. A jak zmieszalss 50/50'i do jakiegos ???

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze - każdy z nich zauważam i dokładnie czytam. To bardzo motywujące i miłe, gdy zostawiacie je pod moimi postami.

Proszę o nie zostawianie wpisów będących czystą reklamą bloga, profile zawierają Wasze adresy, na które zawsze z chęcią wchodzę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...