2 listopada 2012

Kolorówka: Róż Golden Rose 06 - Candy Pink

Hej wszystkim!

Dziś chciałam Wam przedstawić jeden z produktów, który został mi sprezentowany na urodziny ;) Róż od Golden Rose od tego czasu towarzyszy mi niemal codziennie i śmiało mogę co nie co o nim napisać.


Cena i dostępność: Cena tego różu to 19 zł na wysepkach Golden Rose. Większość ich produktów można znaleźć na stoiskach firmy w pasażach w centrach handlowych, czasem w jakiejś niesieciowej drogerii. Z tego co pamiętam, drogerie Jasmin mają w swojej ofercie produkty od GR.

Opakowanie i estetyka: Opakowanie dostajemy zapakowane w ładny kartonik, którego aktualnie już nie posiadam. Sam róż zamknięty jest w okrągłej 'puderniczce' z mocnym zatrzaskiem. Tworzywo, z którego wykonano opakowanie jest mocne i odporne na zarysowania oraz pęknięcia. U mnie kosmetyki dość szybko się rysują, ale jak później Wam pokażę, po miesiącu używania nie ma oni śladu otarć czy odprysków złoceń. Ogólnie plus za porządne wykonanie, zaś jeśli chodzi o estetykę, może nie powala, ale jest zachowane bezpieczne minimum.



W użyciu: Kosmetyk pachnie pudrowo, bardzo delikatnie, nienachalnie. Mój odcień to Candy Pink, czyli ostry róż w dość neutralnej kolorystyce - nie jest wyraźnie chłodny, ale też nie za ciepły, ot taki landrynkowy róż. Zauważyłam, że takie odcienie najlepiej pasują do mojej jasnej karnacji. Oczywiście, cera musi być idealna, a zaczerwienienia zakryte :D Produkt mimo tego, że jest dość pudrowy, nie pyli w ogóle, jest bardzo wydajny i potrzeba zaledwie odrobiny, by osiągnąć satysfakcjonujący efekt. Jeżeli zaś pacnie nam się za dużo, łatwo go rozetrzeć, by uratować cały makijaż.



Efekt: Jak wspomniałam, róż GR jest całkiem dobrze napigmentowany, lekkie pociągnięcie pędzla i mamy już pięknie zarumienione lico. W dodatku jest to róż satynowy, nie całkiem matowy. Nie ma jednak jakiś nachalnych, brokatowych drobin - ot róż, tylko dodaje trójwymiarowości dzięki tej satynie. Jeżeli moja twarz jest odpowiednio przygotowana, nie mam dodatkowych nieproszonych gości, zaczerwień itp wygląda pięknie. Ogólnie to nigdy nie wiem, jak różem się malować, więc robię to w zależności od nastroju - raz muskam 'jabłka', raz maluję trochę przeciągając po całej kości policzkowej. Na zdjęciu przypadek numer dwa, plus światło sztuczne białe:

Boże, włosy jak u małpy!
Trwałość: Róż jest na prawdę trwały, jeden z dłużej trwających ma moim licu produktów. Potrafi siedzieć na miejscu cały dzień i się nie ruszać.

Podsumowując: Jestem bardzo zadowolona z tego różu, zarówno z jego koloru, pigmentacji jak i trwałości. Wiem, że niektóre z Was nie lubią takich ostrych kolorów, ale w gamie są jeszcze inne, bardziej neutralne kolory. Jedyny minusik za to, że zabrakło dla mnie na prawdę chłodnego odcienia :D Co ważne, nie zauważyłam zapychania skóry, choć używam go niemal codziennie. To zdecydowanie mój różany ulubieniec, przynajmniej póki nie capnę Violaceous z Lumiere :D

Moja ocena: 5/5

Chciałam również się pochwalić, że udało mi się zgarnąć wyróżnienie w konkursie aparatki. i Venity. To moja praca konkursowa:


I to na tyle :) Używacie róży? A może wolicie bronzery? Jakie róże/bronzery są waszymi ulubieńcami? A może polecacie coś z kosmetyków z Golden Rose?

22 komentarze:

  1. Oprócz lakierów nie mam nic z GR. Też mam takie owłosione policzki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no nie powinnam chyba dodawać takiego niefortunnego zdjęcia :D
      Lakiery od GR również posiadam w swojej kolekcji :)

      Usuń
  2. gdyby nie fakt, ze mam z 15scie innych róży brałabym :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już masz 15, to czy 16 zrobi wielką różnicę...? :D

      Usuń
  3. jak jak dotąd używałam bronzerów, ale ostatnio dostałam róż z vipery i jestem zadowolona z efektu jaki daje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpowiadam na pytanie u mnie na blogu:
      ten olejek jest bardzo dobry! świetnie zmywa też makijaż oczu - nawet wodoodporne eyelinery, ale powoduje 'mgłę'. fajny tez jest płyn micelarny z babassu z e-naturelne, który ostatnio wpadł w moje łapki - jednak pachnie lekko winem :D

      Usuń
    2. O tam winne zapachy też są dobre :D W takim razie może skuszę się przy następnym zamawianiu półproduktów :)

      Usuń
  4. Bardzo ładny kolor. Też zauważyłam, że takie intensywne odcienie ślicznie podkreślają jasną karnację - dodają skórze świeżości. A róże jako takie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, gdy próbuję się pomalować czymś bardziej naturalnym lub ciepłym, wyglądam jakbym miała plamę ciemniejszego pudru :D Ja również wolę różę, myk myk i już od razu lepiej się wygląda :)

      Usuń
  5. w opakowaniu wydaje się być bardzo intensywny, ale na policzku prezentuje się pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trochę mimo wszystko bałam się jego intensywności, ale wygląda bardzo ładnie :)

      Usuń
  6. Gratuluję wyróżnienia :) Przepiękny róż! Uwielbiam róże a ten na prawdę ślicznie wygląda na Twoich policzkach. Buziaki:*

    w wolnej chwili zapraszam do mnie na news;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wygląda, szkoda tylko, że mam ograniczony dostęp do produktów GR

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię takie opakowania ;) a i kolor fajny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dzisiaj jako że nie ma mnie na weekend w domu i zapomniałam zabrać różu użyłam produktu z magicznego pudełka od Ciebie czyli skin food iii powiem Ci że całkiem spoko! :D
    A ten Twój ładnie się prezentuje:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze mowiac, wyglada baaardzo zachecajaco.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. kolorek śliczny!! ja namiętnie używam teraz bronzera z Catrice i różu z Bell.... a co do GR uwielbiam ich lakiery!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ładny kolorek - fajnie wygląda na buzi, taki delikatny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze - każdy z nich zauważam i dokładnie czytam. To bardzo motywujące i miłe, gdy zostawiacie je pod moimi postami.

Proszę o nie zostawianie wpisów będących czystą reklamą bloga, profile zawierają Wasze adresy, na które zawsze z chęcią wchodzę.