Witajcie piękne :)
Wracam do Was po prawie 2 miesięcznej nieobecności na moim blogu. Taka długa przerwa jest jak samobójstwo w blogosferze, ale liczę, że powrót do systematycznego pisania znów skupi do Pawich Piórek więcej czytelników!
Na dobry początek - przedstawię Wam najnowsze lakiery od My Secret. Z tego co widziałam, to nie jestem pierwsza, które je prezentuję, ale dorzucę swoje 5 groszy i w dodatku pokaże je Wam wszystkie na wzorniku - obecnie moje pazury nie nadają się do publicznego pokazywania z bliska.
Najnowsza kolekcja wprowadza 27 emalii - 20 kolorów i 7 z serii Nail Art, cechujących się ciekawym wykończeniem i efektem na pazurach. Wszystkie lakiery są zamknięte w tradycyjnych dla My Secret kwadraciakach z dość szerokim pędzelkiem. Duży plus - każda buteleczka ma w sobie kuleczkę do mieszania, dzięki temu lakier tak szybko nie zgęstnieje ;)
Na pierwszy rzut idą emalie kolorowe. Starałam się jak najmniej ingerować w obróbkę, aby odwzorować najlepiej kolory. Od lewej - 219 french beige, czyli nudziak o półkryjącej formule, 203 baby pink, już w pełni zakrywający płytkę i 220 french pink - również półtransparentny, ale z dodatkiem drobinek.
Kolejna trójka to już bardziej intensywne kolory - 217 wild red, o dość ciepłym kolorze czerwieni wpadającym w pomarańcz, 206 pink flirt, czyli bardzo fajna, intensywna fuksja i 204 candy pink - jak sama nazwa wskazuje, uroczy róż ;)
Idziemy już powoli w intensywniejsze tony - 218 deep red to krwista czerwień, 205 fruity pink to również fuksja, ale bardziej intensywna i ciemniejsza, niż 206 oraz 216 deep pink - róż, ale w ciepłym odcieniu.
215 coral - jak sama nazwa wskazuje, koral, ale ciepły i z tych w stylu "róż zmieszany z pomarańczem". 214 orange i 213 lemon - sama nazwa wskazuje, z czym mamy do czynienia ;)
Przechodzimy do odcieni chłodnych - piękne turkusowe trio. W sumie duet, bo ostatni kolor jest już niebieski ;) 212 sea green, 211 turquoise - to dwa moje ulubione kolory, turkusowe, wpadające bardziej w zieleń. 210 urban blue to odcień mocno chłodnego błękitu.
202 snow white, 209 dressed in black - czerń i biel. Ostatni na zdjęciu lakier to 208 midnight walk - bardzo ciemny, atramentowy i niebieski odcień, delikatnie przełamany fioletem.
I ostatnie dwa z tej kolekcji - 207 lavender i 201 transparent - zwyczajny, przezroczysty lakier.
Tak prezentują się wszystkie lakiery z podstawowej kolekcji w buteleczkach, poniżej zaś "swatche" na wzorniku:
Od lewej, trzy w centrum - 220, 203, 219.
217, 206, 204.
205, 218 i przez pomyłkę znów 217.
215, 216, 205.
212, 213, 214.
207, 210, 211.
202, 209, 208.
Teraz przejdziemy do kolekcji Nail Art - lakierów o różnych wykończeniach, dzięki którym zamienimy oblicze każdego swojego manicure'u ;)
Idąc od początku - pierwsze trio to lakier matujący, czyli 227 matt finish top coat, następnie 226 diamont shine top coat, który ma bardzo dużo srebrnych, nieregularnych drobinek w sobie i 225 sugar top coat - dający efekt posypki cukrowej. Tak się prezentują z bliska i na wzorniku, jako baza posłużył lakier 208 midnight walk:
227.
226.
225.
Kolejny lakier z kolekcji to 224 golden flakes top coat, czyli popularne już flejksy. Ja sama bardzo lubię lakiery tego typu i dług brakowało mi jednego w swojej kolekcji, kiedy pozbyłam się ostatnio swoich zapasów.
224.
Ostatnie z ferajny to trzy topy z brokatowymi drobinkami. Pierwszy z nich, 221 polite dots, jako jedyny ma drobinki różnych wielkości - są to 3 rodzaje heksów. Pozostałe dwa, czyli czarno czerwony 223 naughty dots i kolorowy 222 playful dots mają drobinki tej samej wielkości.
Od lewej - 222, 223, 221.
To tyle na dzisiaj! Notka obfita w zdjęcia, ale mam nadzieję, że trochę pomoże Wam w podjęciu decyzji, jeżeli czaicie się na jakiś lakier od My Secret. Trudno mi na razie wypowiedzieć się na temat trwałości samych lakierów, bo dopiero od wczoraj noszę jeden z nich, ale jeżeli chodzi o samo malowanie - nie ma tutaj najmniejszych problemów. Emalie kryją standardowo przy 2 warstwach, nie zostawiają smug i są tak jakby "samopoziomujące" - nie zrobią na płytce nierówności, nawet przy lekkich prześwitach zaraz rozlewają się równo po całej płytce.
Cena - 6,99, dostępne w Naturach. Jak dla mnie warto :)
Przy okazji, niedługo pojawiać się będą jesienne nowości od KOBO:
Szczególnie turkusowa kolorystyka cieni mi wpadła w oko ;)
Dajcie znać, czy już mieliście do czynienia z nowymi lakierami My Secret i jakie kolory najbardziej przypadły Wam do gustu!
o mój boże wszystkie piękne, totalnie mój gust!
OdpowiedzUsuńcuda <3
OdpowiedzUsuńBardzo ładne te kolory, choć niespecjalnie odkrywcze ;).
OdpowiedzUsuńtaką kolekcję chciałabym miec;)
OdpowiedzUsuńMnie również turkusy najbardziej pasują, chociaż to oczywiste.
OdpowiedzUsuńLemon jest piękny, przypomina o niedawno trwającym lecie. Podoba mi się również granatowy i czerwienie.
Co do nowości kobo - jestem ich bardzo ciekawa, szczególnie cieni - uwielbiam je, są bardzo trwałe i świetnie napigmentowane..
Szkoda tylko, że natury nie ma w moim mieście :<
Pozdrawiam!
Ale czadowe te lakiery :)
OdpowiedzUsuńAle fajnie, że już do nas wróciłaś! Już nie mogę się doczekać kolejnych makijaży! Lakiery z My Secret wyglądają bardzo zachęcająco, najbardziej spodobał mi się fuksjowy, ostatnio zwariowałam na punkcie tego koloru :D
OdpowiedzUsuńPiękne nudziaki i kobiece czerwienie :)
OdpowiedzUsuńLakiery już bardzo lubię ;) Nie mogę się doczekać brązera i rozświetlaczy <3
OdpowiedzUsuńRozświetlacze z kobo kuszą :)
OdpowiedzUsuń